FALCO

Skandal na Karlsplatz – teledysk do utworu „Jeanny“ #8

Wracając ze Schwarzenbergplatz, mijając jeszcze jedno miejsce, do którego warto wstąpić, podążając śladami Falco, a o którym pisać jeszcze będę w innym poście, można na pieszo udać się w kierunku Kärtnerstraße, przy której stoi ogromny Gmach Wiener Staatsoper, czyli Wiedeńskiej Opery Narodowej. Tuż przy samym gmachu znajduje się wejście do podziemnego metra prowadzącego do stacji „Karlsplatz”.

Nie było to miejsce, które jakoś szczególnie chciałam zobaczyć, ale będąc w jego okolicy, postanowiliśmy tam wejść, może tylko po to, aby dzięki temu mieć okazję, do wspomnienia o utworze Falco, który do dziś budzi sporo kontrowersji, a mianowicie… „Jeanny”… i może po to, aby poprzez niego, mieć sposobność, by podzielić się kilkoma moimi przemyśleniami na temat swobody twórczej. 

„Jeanny” to jedna z piosenek, którą pamiętam właśnie z mojego dzieciństwa. Zawsze wydawała mi się taką romantyczną piosenką, o wielkiej utraconej miłości. Och… i w zasadzie myślałam tak o niej zawsze. Przecież każdy prawie muzyk posiada w swoim repertuarze jakiś ckliwy utwór, aby tym samym trafić również do żeńskiej części swoich słuchaczy… ale nie Falco… Poprzez tę piosenkę naraził się zapewne niejednej kobiecie…

Gdy pod koniec 2009 roku przyjechałam do Niemiec, a z początkiem nowego zaczęłam codzienny, intensywny kurs języka niemieckiego, w okresie ciepłych miesięcy, jeździłam do szkoły rowerem. Aby umilić sobie moją podróż, słuchałam muzyki. To był ten czas, gdy po latach odkryłam FALCO na nowo. Słuchałam i próbowałam coś rozumieć.

Po tygodniach nauki zaczęły do mnie trafiać słowa, które powoli układały się w sensowną całość. Wtedy słuchając „Jeanny“, zaczęłam mieć wątpliwości, czy aby dobrze rozumiem ten język, czy to mi się coś pomyliło, czy Falco śpiewa jakieś głupoty. Poddawałam pod wątpliwość to, czy w ogóle dobrze rozumiem niemiecki, no bo dlaczego Falco śpiewał w piosence miłosnej, w której wydawało mi się, że tak tęskni za Jeanny, a której prawdopodobnie coś się stało:

[…] Jetzt hör ich sie! Sie kommen. Sie kommen, dich zu holen, Sie werden dich nicht finden, Niemand wird dich finden, du bist bei mir! […]“

„Teraz ich słyszę. Oni nadchodzą, nadchodzą, żeby ciebie odebrać, ale cię nie znajdą, nikt cię nie znajdzie, bo jesteś u mnie!”.

Nic z tego nie rozumiałam…

Aż wreszcie nadszedł dzień, gdy zweryfikowało się moje myślenie o tej romantycznej piosence. Zrozumiałam cały tekst i wtedy przeszły mnie ciarki po plecach, jednocześnie doceniając geniusz Falco… Okazało się bowiem, że tekst nie mówi o zakochanym mężczyźnie, który utracił swoją ukochaną, nic bardziej mylnego. Wręcz przeciwnie, w tym utworze Falco wcielił się bowiem w rolę maniakalnego, psychopatycznego prześladowcę — mordercę, który opętany obsesją na punkcie dziewczyny o imieniu Jeanny, porywa ją i (prawdopodobnie) morduje.

„Jeanny, komm, come on

Steh auf – bitte, du wirst ganz naß

Schon spät, komm – wir müssen weg hier

Raus aus dem Wald, verstehst du nicht?

Wo ist dein Schuh, du hast ihn verloren

Als ich dir den Weg zeigen mußte

Wer hat verloren? Du dich?

Ich mich? Oder, oder wir uns? (…)“

„Jeanny chodź, no chodź,

Wstań – proszę, jesteś cała przemoczona

Już późno, chodź – musimy stąd uciekać

wyjść z lasu, nie rozumiesz?

Gdzie jest twój but, zgubiłaś go 

gdy musiałem wskazać ci drogę

Kto się zgubił? Ty siebie?

Ja mnie? Albo, my nas? (…)“

Tak, to cały FALCO. On zawsze musiał wyjść z konwencji. Falco nie unikał banalnych tematów, ale jeżeli takie poruszał, robił to w charakterystyczny dla siebie, pokrętny sposób. W zasadzie w wielu jego tekstach odnaleźć można dwuznaczności i głęboko ukryte podwójne dno. W jego twórczości nie odnajdzie się więc utworów o ckliwej tematyce, a jeżeli wyśpiewał już romantyczny utwór, to tak skonstruował cały tekst, aby zmylić słuchacza.

Dla mnie Falco jest przede wszystkim artystą, dlatego ten, przerażający w zasadzie utwór, uznaję za GENIUSZ. I to samo stwierdził jeden z braci Bolland, gdy po latach zdradzał kulisy powstania utworu „Jeanny”. Po płycie „Junge Römer” Falco zerwał współpracę z dotychczasowym kompozytorem Robertem Pongerem i rozpoczął współpracę z braćmi Bolland z Holandii, dzięki którym powstała płyta „Falco 3”, z której pochodzi najsłynniejszy »Rock me Amadeus«, jak również i „Jeanny“.

W jednym ze współczesnych już wywiadów jeden z braci Bolland wspominał moment, gdy skomponowali muzykę do utworu „Jeanny”. Mieli także szkic i projekt tekstu, który miał opowiadać historię dwóch kochanków. Falco ponoć nie przyjął tego pomysłu z entuzjazmem, długo zastanawiał się, co w tym utworze zmienić, aby nie był tylko banalną balladą o miłości… po czym w momencie przebłysku Falco odparł:

…a może to ja wcielę się w rolę tego prześladowcy?!”. 

To był genialny pomysł !” – skomentował to Bolland.

Oczywiście utwór ten, gdy ujrzał światło dzienne, wywołał w latach ´80 ogromny skandal. W Niemczech nawet zabraniano jego emisji. Co więcej, znalazł się na liście zakazanej, jak jakiś wyklęty tekst w czasach inkwizycji. Mimo to bił rekordy sprzedaży i zdobywał czołowe miejsca na listach przebojów. Odezwały się również Stowarzyszenia Kobiet potępiające „Jeanny” jako utwór szerzący przemoc. 

Powiem szczerze… Jestem już czterdziestoletnią kobietą i absolutnie nie czuję się urażona tym tekstem. Cały ten skandal wydaje mi się wręcz absurdalny i nie mogę zrozumieć tego całego zamieszania. Nikt przecież nie mówi w jego treści o realnym życiu, czy realnych planach. Gdzie u licha podziała się swoboda twórcza? Ten utwór to przecież stworzenie fikcyjnej historii, z wymyślonymi postaciami. 

Otóż tu nachodzi mnie pytanie o tę wspomnianą wyżej swobodę twórczą. Zastanawiałam się, czy z listy „książek wszech czasów” usunąć np. takie tytuły jak „Zbrodnia i Kara” Fiodora Dostojewskiego, no bo przecież autor, studiując psychikę mordercy i poruszający w swojej książce problem zbrodni i odpowiedzialności za taki czyn, daje niejako, we fragmentach jej treści, wskazówki, które mogą stać się dla jakiegoś czytelnika — psychopaty „podręcznikiem” mordowania i skutecznego uniknięcia przy tym kary.

Twórca nie może być odpowiedzialny za to, w jaki sposób osoby, mające jakieś psychiczne problemy, czy wynaturzenia, będą obierać jego dzieło. Nie dajmy się zwariować. Jak zubożała byłaby sztuka, gdyby musiała pokazywać tylko samo piękno. Czy zło i brzydota nie będzie równie mocno wstrząsać człowiekiem, pozwalając mu przeżyć duchową wędrówkę, prowadzącą do głębokich przemyśleń?…

Presja społeczeństwa i Wytwórni płytowych okazała się jednak chyba zbyt wielka, bo na kolejnej płycie Falco „Emotional” pojawia się utwór: „Jeanny. Coming Home”, w którym Falco dementuje fakt, jakoby tytułowa dziewczyna nie żyła, kreując postać nadal żyjącej Jeanny. Moim zdaniem słychać, że utwór ten powstał z przymusu, szczególnie w jego wersji tekstowej. Zauważyć w niej można, że to już nie był taki przejaw geniuszu, jak w pierwszej jego części. Po prostu tekst jest, moim zdaniem, dużo słabszy. 

Cała sytuacja doszła w ostateczności do takiego absurdu, że podczas wywiadów w tym okresie, Falco wypytywany przez dziennikarzy, zapewniał o tym, że Jeanny żyje… To tak, jak gdyby aktor odgrywający rolę mordercy w filmie, musiał się potem w wywiadach grubo tłumaczyć, że nie popełnił tego czynu. Dla mnie to trochę śmieszne, aby artystyczne wizje twórców mieszać z rzeczywistością — ale takie były czasy.

Chciałam mimo wszystko zobaczyć stację metra na Karlsplatz, aby uczestniczyć przez moment w tym skandalicznym, na tamte czasy, wydarzeniu. Nie wiem, czy trafiłam akurat na to miejsce, gdzie kręcony był, ów, teledysk, ale charakterystyczne kolumny, przypomniały mi o „Jeanny”. 

Cały teledysk nakręcony został w wielu miejscach, ale dla mnie akurat ten moment, gdy Falco goni tytułową bohaterkę w podziemiach stacji metra, jest bardzo charakterystyczny i choć to miejsce zostało ukazane w tym videoclipie zaledwie przez kilka sekund, jednak stojąc tutaj, przypomniała mi się cała ta afera i skłoniła mnie do wszystkich tych refleksji.  

A tym razem miało być krótko…

Tak zakończyłam zwiedzanie miejsc, w których kręcone były sceny do utworów Falco. I znów podążałam miejscami z jego biografii… a jest ich w Wiedniu naprawdę dużo…

0 komentarzy dotyczących “Skandal na Karlsplatz – teledysk do utworu „Jeanny“ #8

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: